Skip to content

Cozze alla tarantina. Mule w tarantinie. Jak przygotować mule?

KR-tlo
Print Friendly, PDF & Email

Mój długi weekend majowy obfitował w bardzo wiele spotkań towarzyskich nie tylko przy grillu, ale też przy patelni. Było rodzinnie i intensywnie. Dań było bardzo dużo, jednak najbardziej chcę się z Wami podzielić tym przepisem na mule w tarantinie.

Cozze alla tarantina to typowo włoskie danie, które jest aromatyczne i pikantne. Mule podaje się w tarantinie, czyli ostrym sosie pomidorowym, w którym następnie macza się kromki zgrzewanych np. tostów, uzupełniających malutkie owoce morza. Jest bardzo smacznie i tak naprawdę – bardzo prosto, ale niezwykle efektownie.

Mule to bardzo specyficzne owoce morza. Albo się je lubi, albo wręcz przeciwnie. Niektórzy po prostu się ich boją. Myślę jednak, że warto spróbować, by wyrobić własne zdanie. Jeżeli nie robiłeś ich nigdy, to ten przepis pomoże Ci przejść przez ich przygotowanie krok po kroku; jeżeli już jesteś ich fanem, pokochasz to danie.

mule w tarantinie

Cozze alla tarantina. Mule w tarantinie.

Składniki:

  • 0,5 kg świeżych muli (te czarne widoczne na zdjęciu to odmiana włoska)
  • oliwa z oliwek
  • 100 ml białego wytrawnego wina

Na sos:

  • 200 ml passaty pomidorowej
  • 1,5 ząbka czosnku (normalnej wielkości)
  • pół niedużej cebuli
  • 3 malutkie suszone ostre papryczki peperoncino
  • łyżka siekanej bazylii
  • szczypta soli

Do podania:

  • zarumieniony chleb tostowy
  • kawałki cytryny
  • świeża pietruszka.

Wykonanie:

Najpierw przygotowujemy sos.

Czosnek obieramy, rozgniatamy go nożem i usuwamy ze środka zieloną część (zalążek), by całe danie nie miało gorzkawego posmaku. Siekamy.

W rondlu rozgrzewamy oliwę. Na tłuszcz wrzucamy czosnek, posiekaną drobno cebulkę, posiekane papryczki peperoncino. Chwilę podsmażamy, aż zmiękną. Dodajemy passatę, szczyptę soli oraz posiekaną bazylię. Gotujemy 30 minut, by nadmiar płynu odparował.

 

Bierzemy się za mule.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że małże kupujemy tylko w sprawdzonych miejscach, z zaznaczoną datą połowu. Kilka dni to maksymalna ilość czasu, jaką możemy im dać. Najlepiej, jeżeli są złowione np. dzisiaj lub wczoraj. Muszelki muszą być zamknięte i przechowywane w warunkach chłodniczych. Tutaj nie ma co ryzykować. Muszą być żywe.

Wysypujemy zamknięte mule do zlewu i myjemy je pod zimną bieżącą wodą, tak by ich nie namaczać i nie nagrzewać. Wyrzucamy uszkodzone czy połamane muszle, dobre myjemy z piasku i urywamy wystające z nich niepotrzebne elementy (podobne do nitek bisiory).

Moje mule były świeżutkie i wszystkie były zamknięte, jednak jeżeli widzisz, że któraś muszelka jest otworzona już przed płukaniem, bo być może leżała chwilę w cieple (np. w bagażniku, gdy wracałeś do domu) lub możliwe, że nie jest pierwszej świeżości, stuknij nią o zlew, powinna się zamknąć – jeżeli się nie domknie, oznacza to, że mule są martwe. Martwe mule wyrzucamy.

Teraz można się zabrać za ich obróbkę termiczną. Mule naprawdę nie potrzebują wiele czasu, by były ugotowane. Włosi duszą mule tylko chwilkę, dosłownie minutkę aż do rozchylenia skorupek – już wtedy uważane są za ugotowane, także nie trzeba się martwić, że po kilku minutach będą surowe. Ale z drugiej strony nie można gotować ich zbyt długo.

A więc rozgrzewamy oliwę na patelni w grubym dnem, stawiając ją na dużej mocy palnika. Oliwa musi być bardzo mocno rozgrzana. Można sprawdzić jej przydatność kropelką wody, powinna mocno zaskwierczeć i szybko odparować. Wrzucamy teraz czyste i przebrane muszle, przykrywamy je pokrywką, by zaparowały. Potrząsamy kilka razy, by ciepło równomiernie się rozłożyło. Warto pamiętać o tym, że małże żyją w słonej wodzie i same w sobie są już słone. Dosłownie po chwili, gdy muszelki się rozchylą, odkrywamy je. Jeżeli jakaś muszelka się nie rozchyliła, oznacza, że nie nadaje się do spożycia i taką koniecznie trzeba wyrzucić. Dodajemy wino i znów przykrywamy patelnię. Potrząsamy kilka razy, by płyny równomiernie się rozeszły. Można zmniejszyć moc palnika. Dusimy 5 minut.

Na tym etapie, kiedy mule są uduszone z winem, mamy bardzo popularne danie, które nazywa się mule po marynarsku. Spróbuj koniecznie, jednak my idziemy o krok dalej.

Zdejmujemy pokrywkę, dodajemy tarantinę i teraz już bez przykrycia podsmażamy minutkę, potrząsając raz czy dwa, by sos równomiernie się rozprowadził.

Muszle wyjmujemy na talerz, polewamy sosem i posypujemy świeżą natką pietruszki. Podajemy gorące z grzankami oraz w towarzystwie cytryny.

Smacznego!

cozze alla tarantina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.